Alltar

Po gościach

Krzesło dosunięte za blisko

Motyw z Unsplash, krzesło przy obcym stole, nie mebel z mojego mieszkania.
Motyw z Unsplash, krzesło przy obcym stole, nie mebel z mojego mieszkania.

Krzesło zostało dosunięte za blisko. Poznaję to rano, kiedy chcę przejść między stołem a ścianą i uderzam udem w oparcie. Ktoś siedział tu długo, przysuwał się do talerza, jakby rozmowa wymagała mniejszej odległości. Nie odsunął mebla, kiedy wstawał. Może myślał, że tak jest porządniej, bliżej obrusa.

Przesuwam krzesło o dłoń. Nogi skrzypią. Na podłodze, jeśli przykucnę, widać jaśniejszy ślad, krótką rysę od nóżki. Nie jest głęboka. Wystarczy, że wiem, skąd się wzięła. Gość, który tu siedział, opowiadał o ogrodzie i trzymał kubek w dwóch dłoniach. Został, kiedy inni już szukali płaszczy. Lubię takich. Stół wtedy cichnie i zostaje jedna para łokci.

Dziś łokci nie ma. Jest krzesło, zbyt bliskie, i okruch przy nodze, który przegapiłam wczoraj. Podnoszę go. Jest z piernika. Śmieję się, bo piernik był na koniec i wszyscy mówili, że już nie mogą, a okruch i tak spadł. Wrzucam go do miski na obierki, nie zostawiam na podłodze.

Ustawiam krzesła od nowa. Równy odstęp, oparcia w jednej linii. Przy oknie zostawiam luz, żeby podmuch nie przyciskał serwetki do talerza, kiedy wietrzę. To krzesło, które było za blisko, stawiam na krótszym boku stołu. Tam trudniej przysunąć się za mocno, bo wchodzi noga od kaloryfera.

Siadam na próbę. Kolana mieszczą się. Widelec, gdybym go położyła, nie zahaczyłby o sąsiada, bo sąsiada nie ma. Wstaję i zostawiam mebel w nowym miejscu. Wieczorem, jeśli ktoś zostanie dłużej, zobaczę, czy znowu podjedzie do stołu. Jeśli tak, nie będę poprawiać przy ludziach. Rano i tak znajdę rysę. Stół pamięta odległość lepiej niż ja.

Po południu przechodzę tamtędy z kubkiem i już nie zahaczam. Luz jest mały, ale uczciwy. Oparcie nie grzeje uda. Zostawiam tak do kolacji, nawet jeśli będę jadła sama. Puste krzesło odsunięte o dłoń wygląda jak zaproszenie, nie jak bałagan. Wolę taki ślad po gościu niż krzesło wciśnięte w stół tak mocno, że nie ma jak oddychać.