Alltar

Po gościach

Obrus w prążki i plama

Motyw z Unsplash, tkanina i nakrycie z czyjegoś stołu, nie mój obrus.
Motyw z Unsplash, tkanina i nakrycie z czyjegoś stołu, nie mój obrus.

Obrus w prążki wyciągam, kiedy wiem, że ktoś zostanie dłużej. Płótno jest miękkie w miejscach, gdzie często leży talerz, i sztywniejsze przy brzegu, który rzadko schodzi ze stołu. Rozkładam go równo. Jeden róg i tak opada niżej, bo blat nie jest idealny. Poprawiam krzesło, nie róg.

Plama powstaje przy deserze. Śliwka, widelec, czyjś łokieć. Sok idzie w prążek i robi z niego ciemniejszą nitkę, jakby ktoś dorysował tkaninę. Gość wstaje z serwetką. Mówię, żeby usiadł. Serwetka i tak tylko rozmazuje. Przykrywam miejsce czystą ściereczką i jemy dalej. Rozmowa wraca do pociągu, którym ktoś przyjechał. Plama stygnie pod ściereczką.

Jak wychodzą, zdejmuję ściereczkę. Nitka jest szersza, niż była. Płótno pachnie owocem i trochę mydłem z czyichś dłoni. Nie wkładam obrusa do miski od razu. Najpierw strzepuję okruchy na gazetę, którą trzymam pod zlewem właśnie do tego. Okruchy są z chleba i z ciasta. Gazetę zwijam.

Namaczam plamę zimną wodą, bez gorąca, bo gorąco utrwala owoc. Stoję przy stole z mokrą ścierką i słucham, jak w mieszkaniu robi się ciszej. Krzesło, na którym siedział najdłużej, jest odsunięte. Dosuwam je, ale nie do końca. Chcę widzieć, że ktoś tu był.

Rano prążek jest jaśniejszy, nie czysty. Wieszam obrus na oparciu, żeby schł przy oknie. Słońce wchodzi bokiem i pokazuje każde włókno. Plama zostanie jako cień. Nie przeszkadza mi. Następnym razem nakryję tym samym płótnem i postawię talerz właśnie tam, gdzie śliwka. Goście zobaczą prążki. Cienia mogą nie zauważyć. Ja będę wiedziała, który wieczór został w tkaninie.

Zanim schowam suchy obrus, przejadę dłonią po prążku jeszcze raz. Cień jest miękki, jak kurz, tylko że nie schodzi. Składam płótno tak, żeby plama była w środku, nie na wierzchu sterty. Szafa i tak pachnie trochę śliwką. Lubię ten zapach bardziej niż zapach proszku. Przypomina, że stół pracował, a nie tylko czekał na następne nakrycie.